księga gości


2006
styczeń
2005
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień



kris-znany-redakcji bloguje...

2006-01-04 21:21:48
jestem, ot tak jestem znow....witajcie
"Znaleźć człowieka, z którym można porozmawiać nie wysłuchując banałów, komunałów, idiotyzmów, cwaniackich łgarstw, fałszywych zapewnień, tanich sprośności lub specjalistycznych bełkotów 'fachowca', dla którego branżowe wykształcenie (plus umiejętność trzymania widelca) jest całą jego kulturą, kogoś bez płaskostopia mózgowego i bez lizusowskiej mentalności - to znaleźć skarb".
W. Łysiak

skomentuj (2)

2005-05-25 10:02:03
JESTEM i Zyje!!!!
A ja mam dzis urodziny:)

Pozdrawiam wszystkich

k
skomentuj (11)

2005-04-08 08:11:21
i jak tu ...
DZIS SA URODZINY - PIERWSZE - TEGO BLOGA
:-)


DZIEKI RADIOSTACJI I TO CO GRA OD PONIEDZIALKU MOZNA JAKOS PRZETRZYMAC TE NIEWIARYGODNE CHWILE, KTORE POZOSTAWIA W KAZDYM Z NAS JAKIS SLAD... DO KONCA NASZEGO ZYCIA...
POZDRAWIALKI DLA WAS WSZYSTKICH:)

skomentuj (7)

2005-04-08 08:03:32
testament...Ojca Świętego Jana Pawła II
WERSJA OFICJALNA

Testament z dnia 6.III.1979.

W Imię Trójcy Przenajświętszej. Amen.

"Czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy Pan wasz przybędzie" (por. Mt 24,
42) - te słowa przypominają mi ostateczne wezwanie, które nastąpi
wówczas, kiedy Pan zechce. Pragnę za nim podążyć i pragnę, aby
wszystko, co składa się na moje ziemskie życie, przygotowało mnie
do tej chwili. Nie wiem, kiedy ona nastąpi, ale tak jak wszystko,
również i tę chwilę oddają w ręce Matki mojego Mistrza: +totus
Tuus+. W tych samych rękach matczynych zostawiam wszystko i
Wszystkich, z którymi związało mnie moje życie i moje powołanie. W
tych Rękach zostawiam nade wszystko Kościół, a także mój Naród i
całą ludzkość. Wszystkim dziękuję. Wszystkich proszę o
przebaczenie. Proszę także o modlitwę, aby Miłosierdzie Boże
okazało się większe od mojej słabości i niegodności.

W czasie rekolekcji przeczytałem raz jeszcze testament Ojca
Świętego Pawła VI. Lektura ta skłoniła mnie do napisania
niniejszego testamentu.

Nie pozostawiam po sobie własności, którą należałoby zadysponować.
Rzeczy codziennego użytku, którymi się posługiwałem, proszę rozdać
wedle uznania. Notatki osobiste spalić. Proszę, ażeby nad tymi
sprawami czuwał Ks. Stanisław, któremu dziękuję za tyloletnią
wyrozumiałą współpracę i pomoc. Wszystkie zaś inne podziękowania
zostawiam w sercu przed Bogiem Samym, bo trudno je tu wyrazić.

Co do pogrzebu, powtarzam te same dyspozycje, jakie wydał Ojciec
Święty Paweł VI. (dodatek na marginesie: Grób w ziemi, bez
sarkofagu. 13.III.1992). O miejscu niech zdecyduje Kolegium
Kardynalskie i Rodacy.

"Apud Dominum Misericordia et copiosa apud Eum redemptio"

Jan Paweł pp. II

Rzym, 6.III.1979.

Po śmierci proszę o Msze Święte i modlitwy.

5.III.1990.

***

Wyrażam najgłębszą ufność, że przy całej mojej słabości Pan
udzieli mi każdej łaski potrzebnej, aby sprostać wedle Jego Woli
wszelkim zadaniom, doświadczeniom i cierpieniom, jakich zechce
zażądać od swego sługi w ciągu życia. Ufam też, że nie dopuści,
abym kiedykolwiek przez jakieś swoje postępowanie: słowa,
działanie lub zaniedbanie działań, mógł sprzeniewierzyć się moim
obowiązkom na tej świętej Piotrowej Stolicy.

***

24.II. - 1. III.1980.

Również w ciągu tych rekolekcji rozważałem prawdę o Chrystusowym
kapłaństwie w perspektywie owego Przejścia, jakim dla każdego z
nas jest chwila jego śmierci. Rozstania się z tym światem - aby
narodzić się dla innego, dla świata przyszłego, którego znakiem
decydującym, wymownym jest dla nas Zmartwychwstanie Chrystusa.

Odczytałem więc zeszłoroczny zapis mojego testamentu, dokonany
również w czasie rekolekcji - porównałem go z testamentem mojego
wielkiego Poprzednika i Ojca Pawła VI, z tym wspaniałym
świadectwem o śmierci chrześcijanina i papieża - oraz odnowiłem w
sobie świadomość spraw, do których sporządzony przeze mnie (w
sposób raczej prowizoryczny) ów zapis z 6.III.1979 się odnosi.

Dzisiaj pragnę do niego dodać tylko tyle, że z możliwością śmierci
każdy zawsze musi się liczyć. I zawsze musi być przygotowany do
tego, że stanie przed Panem i Sędzią - a zarazem Odkupicielem i
Ojcem. Więc i ja liczę się z tym nieustannie, powierzając ów
decydujący moment Matce Chrystusa i Kościoła - Matce mojej nadziei.

Czasy, w których żyjemy, są niewymownie trudne i niespokojne.
Trudna także i nabrzmiała właściwą dla tych czasów próbą - stała
się droga Kościoła, zarówno Wiernych jak i Pasterzy. W niektórych
krajach, (jak np. w tym, o którym czytałem w czasie rekolekcji),
Kościół znajduje się w okresie takiego prześladowania, które w
niczym nie ustępuje pierwszym stuleciom, raczej je przewyższa co
do stopnia bezwzględności i nienawiści. Sanguis Martyrum - semen
Christianorum. A prócz tego - tylu ludzi ginie niewinnie, choćby i
w tym kraju, w którym żyjemy...

Pragnę raz jeszcze całkowicie zdać się na Wolę Pana. On Sam
zdecyduje, kiedy i jak mam zakończyć moje ziemskie życie i
pasterzowanie. W życiu i śmierci Totus Tuus przez Niepokalaną.
Przyjmując już teraz tę śmierć, ufam, że Chrystus da mi łaskę
owego ostatniego Przejścia czyli Paschy. Ufam też, że uczyni ją
pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć:
dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej
wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób
się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które
szczególnie mi powierzył - dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga
Samego.

Niczego więcej nie pragnę dopisać do tego, co napisałem przed
rokiem - tylko wyrazić ową gotowość i ufność zarazem, do jakiej
niniejsze rekolekcje ponownie mnie usposobiły.

Jan Paweł pp. II

***

5.III.1982.

W ciągu tegorocznych rekolekcji przeczytałem (kilkakrotnie) tekst
testamentu z 6.III.1979. Chociaż nadal uważam go za prowizoryczny
(nie ostateczny), pozostawiam go w tej formie, w jakiej istnieje.
Niczego (na razie) nie zmieniam, ani też niczego nie dodaję, gdy
chodzi o dyspozycje w nim zawarte.

Zamach na moje życie z 13.V.1981 w pewien sposób potwierdził
słuszność słów zapisanych w czasie rekolekcji z 1980 r. (24.II -
1.III).

Tym głębiej czuję, że znajduję się całkowicie w Bożych Rękach - i
pozostaję nadal do dyspozycji mojego Pana, powierzając się Mu w
Jego Niepokalanej Matce (Totus Tuus).

Jan Paweł pp. II

***

5.III.1982.

Ps. W związku z ostatnim zdaniem testamentu z 6.III.1979 (: O

miejscu m.inn.pogrzebu) "niech zdecyduje Kolegium Kardynalskie i
Rodacy" - wyjaśniam, że mam na myśli Metropolitę Krakowskiego lub
Radę Główną Episkopatu Polski - Kolegium Kardynalskie zaś proszę,
aby ewentualnym prośbom w miarę możności uczynili zadość.

***

1.III.1985 (w czasie rekolekcji):

Jeszcze - co do zwrotu "Kolegium Kardynalskie i Rodacy": "Kolegium
Kardynalskie" nie ma żadnego obowiązku pytać w tej sprawie
"Rodaków", może jednak to uczynić, jeśli z jakichś powodów uzna za
stosowne.

JPII

Rekolekcje jubileuszowego roku 2000

(12.-18.III.)

(do testamentu)

1. Kiedy w dniu 16.października 1978 konklawe kardynałów wybrało
Jana Pawła II, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do
mnie: "zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić Kościół w Trzecie
Tysiąclecie". Nie wiem, czy przytaczam to zdanie dosłownie, ale
taki z pewnością był sens tego, co wówczas usłyszałem.
Wypowiedział je zaś Człowiek, który przeszedł do historii jako
Prymas Tysiąclecia. Wielki Prymas. Byłem świadkiem Jego
posłannictwa, Jego heroicznego zawierzenia. Jego zmagań i Jego
zwycięstwa. "Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo
przez Maryję" - zwykł był powtarzać Prymas Tysiąclecia słowa swego
Poprzednika kard. Augusta Hlonda.

W ten sposób zostałem poniekąd przygotowany do zadania, które w
dniu 16. października 1978 r. stanęło przede mną. W chwili, kiedy
piszę te słowa jubileuszowy Rok 2000 stał się już rzeczywistością,
która trwa. W nocy 24 grudnia 1999 r. została otwarta symboliczna
Brama Wielkiego Jubileuszu w Bazylice św. Piotra, z kolei u św.
Jana na Lateranie, u Matki Bożej Większej (S.Maria Maggiore) - w
Nowy Rok, a w dniu 19 stycznia Brama Bazyliki św. Pawła "za
murami". To ostatnie wydarzenie ze względu na swój ekumeniczny
charakter szczególnie zapisało się w pamięci.

2. W miarę jak Rok Jubileuszowy 2000 posuwa się naprzód, z dnia na
dzień i z miesiąca na miesiąc, zamyka się za nami dwudziesty wiek,
a otwiera wiek dwudziesty pierwszy. Z wyroków Opatrzności dane mi
było żyć w tym trudnym stuleciu, które odchodzi do przeszłości, a
w roku, w którym wiek mego życia dosięga lat osiemdziesięciu
("octogesima adveniens"), należy pytać, czy nie czas powtórzyć za
biblijnym Symeonem "Nunc dimittis".

W dniu 13. maja 1981 r., w dniu zamachu na Papieża podczas
audiencji na placu św. Piotra, Opatrzność Boża w sposób cudowny
ocaliła mnie od śmierci. Ten, który jest jedynym Panem Życia i
śmierci, sam mi to życie przedłużył, niejako podarował na nowo.
Odtąd ono jeszcze bardziej do Niego należy. Ufam, że On Sam
pozwoli mi rozpoznać, dokąd mam pełnić tę posługę, do której mnie
wezwał w dniu 16. października 1978. Proszę Go, ażeby raczył mnie
odwołać wówczas, kiedy Sam zechce. "W życiu i śmierci do Pana
należymy ... Pańscy jesteśmy" (por. Rz 14, 8). Ufam też, że dokąd
dane mi będzie spełniać Piotrową posługę w Kościele, Miłosierdzie
Boże zechce użyczać mi sił do tej posługi nieodzownych.

3. Jak co roku podczas rekolekcji odczytałem mój testament z dnia
6.III.1979. Dyspozycje w nim zawarte w dalszym ciągu podtrzymuję.
To, co wówczas a także w czasie kolejnych rekolekcji zostało
dopisane, stanowi odzwierciedlenie trudnej i napiętej sytuacji
ogólnej, która cechowała lata osiemdziesiąte. Od jesieni roku 1989
sytuacja ta uległa zmianie. Ostatnie dziesięciolecie ubiegłego
stulecia wolne było od dawniejszych napięć, co nie znaczy, że nie
przyniosło z sobą nowych problemów i trudności. Niech będą dzięki
Bożej Opatrzności w sposób szczególny za to, że okres tzw. "zimnej
wojny" zakończył się bez zbrojnego konfliktu nuklearnego, którego
niebezpieczeństwo w minionym okresie wisiało nad światem.

4. Stojąc na progu trzeciego tysiąclecia "in medio Ecclesiae",
pragnę raz jeszcze wyrazić wdzięczność Duchowi Świętemu za wielki
dar Soboru Watykańskiego II, którego wraz z całym Kościołem - a w
szczególności z całym Episkopatem - czuję się dłużnikiem. Jestem
przekonany, że długo jeszcze dane będzie nowym pokoleniom czerpać
z tych bogactw, jakimi ten Sobór XX wieku nas obdarował. Jako
Biskup, który uczestniczył w soborowym wydarzeniu od pierwszego do
ostatniego dnia, pragnę powierzyć to wielkie dziedzictwo
wszystkim, którzy do jego realizacji są i będą w przyszłości
powołani. Sam zaś dziękuję Wiecznemu Pasterzowi za to, że pozwolił
mi tej wielkiej sprawie służyć w ciągu wszystkich lat mego
pontyfikatu.

"In medio Ecclesiae" ... od najmłodszych lat biskupiego powołania -
właśnie dzięki Soborowi - dane mi było doświadczyć braterskiej
wspólnoty Episkopatu. Jako kapłan Archidiecezji Krakowskiej
doświadczyłem, czym jest braterska wspólnota prezbyterium - Sobór
zaś otworzył nowy wymiar tego doświadczenia.

5. Ileż osób winien bym tutaj wymienić ? Chyba już większość z
nich Pan Bóg powołał do Siebie - Tych, którzy jeszcze znajdują się
po tej stronie, niech słowa tego testamentu przypomną, wszystkich
i wszędzie, gdziekolwiek się znajdują.

W ciągu dwudziestu z górą lat spełniania Piotrowej posługi "in
medio Ecclesiae" doznałem życzliwej i jakże owocnej współpracy
wielu Księży Kardynałów, Arcybiskupów i Biskupów, wielu kapłanów,
wielu osób zakonnych - Braci i Sióstr - wreszcie bardzo wielu osób
świeckich, ze środowiska kurialnego, ze strony wikariatu Diecezji
Rzymskiej oraz spoza tych środowisk.

Jakże nie ogarnąć wdzięczną pamięcią wszystkich na świecie
Episkopatów, z którymi spotykałem się w rytmie odwiedzin "ad
limina Apostolorum"? Jakże nie pamiętać tylu Braci chrześcijan -
nie katolików? A rabina Rzymu? i tylu innych przedstawicieli
religii pozachrześcijańskich? A ilu przedstawicieli świata
kultury, nauki, polityki, środków przekazu?

6. W miarę, jak zbliża się kres mego ziemskiego życia, wracam
pamięcią do jego początku, do moich Rodziców, Brata i Siostry
(której nie znałem, bo zmarła przed moim narodzeniem), do
wadowickiej parafii, gdzie zostałem ochrzczony, do tego miasta
mojej młodości, do rówieśników, koleżanek i kolegów ze szkoły
podstawowej, z gimnazjum, z uniwersytetu, do czasów okupacji, gdy
pracowałem jako robotnik, a potem do parafii w Niegowici, i
krakowskiej św. Floriana, do duszpasterstwa akademickiego, do
środowiska ... do wielu środowisk ... w Krakowie, w Rzymie ... do
osób, które Pan mi szczególnie powierzył - wszystkim pragnę
powiedzieć jedno: "Bóg Wam zapłać"!

"In manus Tuas, Domine, commendo spiritum meum".

A.D.

17.III.2000.
skomentuj (0)

2005-04-08 07:31:46
wszystko bedzie juz inne...
"In manus Tuas, Domine, commendo spiritum meum".


to ostatnie zdanie z Testamentu Ojca Swietego.
skomentuj (0)

2005-03-25 18:33:36
swiatecznie...
Przede wszystkim wesolych swiat, tylko milych emocji i... byle do wtorku:)
co wam tu bede gadal kazdy z nas znajdzie w nich to co ma znalezc i bedzie chcial i umial zauwazyc.
jedni szczescie spokoj i odpoczynek inni samotnosci a jeszcze inni mase sprzecznych ze soba uczuc...
WSZYSTKIEGO DOBREGO i BY Zycie bardziej cieszylo niz meczylo.
dzis napisalem to do kogos...hmmm


ale a jeszcze dzis chcialem o jednym, chyba na starosc glupieje bo nie potrafie nic wymyslec szczegolnego, ale za to znajduje cytaty na blogach, ktore sa ....fiu fiu
teraz podam probke takiego fiu fiu cytatu

"bo tak naprawdę czym jest miłość? boisz się samotności, jesteś nią przerażony. i myślisz, że jak powiesz: 'kocham Cię!' to to będzie jak zaklęcie. i nagle poczujesz się bezpiecznie."

przyznam sie, ze te zdania byly jednym z glownych powodow, z których dzis sie odezwalem.


chyba dzis pojde do kosciola...
pamietam z dziecinstwa, ze wielki piatek to jeden z takich dni kiedy koscioly sa w nocy otwarte i jest tak ... ze mozna poczuc na swojej twarzy oddech Boga, cicho, spokojnie...
ciekawe czy teraz tez tak jest?

jajecznie i swiatecznie - trzymajcie sie

... tu cos bylo ,ale autoCENZURA...
skomentuj (2)

2005-03-21 13:49:12
z poczty mailowej
jakis czas temu dostalem to od kogo s - bez zadnej przycyzny mailej - czesci z Was rozeslalem, ale jakby co to, ze przeczytalem sobie dzis to jeszcze z kilka razy by pouzalac sie na dsoba to i Wam to sprzedam:-)))


"..........Nieuniknione otarło się o
życie wszystkich ludzkich istot an tej
ziemi.Jedni się podnoszą, inni dają za wygraną -ale każdy z nas poczuł kiedys dotyk skrzyseł tragedii.
Po co?........"
".....czasem próżność lub pycha każą nam wierzyć,ze wszystko od nas zależy.Ale kiedy spada na nas nieszczęście, zawsze myślimy,że na to nie załużyliśmy,że los jest niesprawiedliwy, że wpadliśmy w pułapkę......Kazda tagedia ,która wtargnęła znienacka w zycie człowieka ,nie jest wcale karą a jedynie wyzwaniem, próbą ,ktorej każdy musi stawić czoła... "
skomentuj (2)

2005-03-21 13:46:20
tooooooooooooooooooooooo ja...
- pije wodke od trzech dni, dzis tez bede pil....
- do poludnia, do teraz, jakos sie trzymam.
- a teraz...slonko swieci,
- samodyscypilna i myslenie o wielu wielu waznych rzeczach, ktore trzeba zrobic w pracy juz nie wystarcza.
- do glosu dochodzi glod... ktory jest tensknota:)
- i juz nie ma sily na usmiech szczery numer cztery, na pelne entuzjazmu zachowanie...
-jak z przebitego balonu ucieka powietrze, tak ucieka ... ze mnie chec na wszystko i byle co:)

skomentuj (1)

2005-03-12 16:32:24
JESTEM!!!!!
Zasypalo mnie robota!!!! i przygodami!!!
i wedrowka...:)
jprzperaqszam wszystkich za chwilowy brak mnie...
ale poprawie sie!!!!!

skomentuj (3)

2005-02-20 21:54:06
znalezione u sasiada
znalazlem to tutaj po sasiedzku u - zapachy-slow.blog.pl
a ze pasuje do mnie i mojego nastroju, wlasnie dzis to pozyczylem sobie jak szklanke soli lub papierosy. wybacz, odrobie w polu.
niesamowite.

torby pelne wspomnien.



Miedzy tym wszystkim:
Uczę się spokoju po ziarenku
po kamyku
powoli po kilka kaw dziennie
po noc,w której nie spię
po sen,w którym otrząsam koszmary
po kokon,z którego się wreszcie odwinę
i odfrunę
:)
skomentuj (4)

bede czytal
zapachy slow
indja
turcja
agentka
anioleczka
andro76

NIESAMOWITE
jestem-zona

zawsze i wszedzie
kaktus przyjaciel

goscie goscie
zozoli
voy
gogenzola zauroczylo mnie
zaba
Zakrzyczana
soldatka-gosc honorowy